JAN KILIŃSKI – PATRON NASZEJ SZKOŁY

Szkoła od początku swojego istnienia nosi imię Jana Kilińskiego. Decyzję o nadaniu imienia podjęto 29 czerwca 1964 r., czyli jeszcze przed otwarciem szkoły.

Po co nam patron ?

W starożytności patronami nazywano bogatych Rzymian, którzy sprawowali opiekę nad biednymi obywatelami. Patroni, w zamian za pomoc, zwłaszcza finansową, oczekiwali wierności i lojalności. Współcześnie różne instytucje wybierają sobie za patronów postacie, z którymi się utożsamiają, których życie i działalność ma być dla nich wzorem.

Czy my możemy utożsamiać się z Janem Kilińskim ? 
Co nas, uczniów i nauczycieli Szkoły Podstawowej nr 1 w XXI wieku, łączy z człowiekiem, który żył 200 lat temu ? 
Dlaczego miałby być dla nas wzorem ?

Z Janem Kilińskim na pewno łączy nas Trzemeszno – miejsce naszego urodzenia, dzieciństwa i naszej pracy. Czy coś więcej?

Jan Kiliński urodził się w październiku 1760 roku, prawdopodobnie przy ulicy Dąbrowskiego. Zachowała się metryka chrztu, z której dowiadujemy się, że Augustyn i Marcjanna Kilińscy ochrzcili swojego syna Jana 28 października 1760 r. w trzemeszeńskim kościele. Był ich dziesiątym dzieckiem. 

Dzieciństwo spędził w Trzemesznie. W wieku czterech lat stracił matkę, która zmarła przy porodzie. Parę miesięcy później ojciec ożenił się ponownie i Janowi zaczęło przybywać kolejne rodzeństwo. Nie wiemy, jak długo chodził do szkoły, ale na pewno ortografia nie była jego mocną stroną, ponieważ już jako dorosły człowiek popełniał dużo błędów. Ojciec zdecydował, że Jan – tak jak jego starszy brat – będzie przygotowywać się do zawodu szewca. Młody chłopak uczył się najpierw od trzemeszeńskich mistrzów, a kiedy zginął jego ojciec, spadając z przebudowywanego właśnie kościoła, Jan wyjechał do brata do Poznania.

Jako dwudziestoletni młodzieniec postanowił szukać szczęścia z dala od domu, w tętniącej życiem stolicy Rzeczpospolitej. Wyjechał do Warszawy. Tam założył rodzinę, podwyższał swoje szewskie kwalifikacje i rozwijał własny interes. Zyskał opinię wspaniałego rzemieślnika, liczne grono bogatych klientów i własną kamienicę przy ulicy Szeroki Dunaj. O tym, jakim cieszył się zaufaniem świadczy fakt, że wybrano go do Rady Miejskiej.

Po drugim rozbiorze Rzeczpospolitej nie miał już wątpliwości, że zaborcy zmierzają do zagłady naszego państwa. Od tego momentu rozpoczął działalność spiskową, która zakończyła się powstaniem. Kiedy Tadeusz Kościuszko w 1794 r. wzniecił w Małopolsce insurekcję*, Jan Kiliński poderwał warszawiaków do walki z zaborcą. Przez cały okres powstania udowadniał swoją odwagę i poświęcenie ryzykując dla Ojczyzny życie i tracąc prawie cały swój majątek na dozbrajanie żołnierzy. Po klęsce insurekcji został aresztowany i osadzony w twierdzy w Petersburgu. Zwolniony po dwóch latach z zakazem powrotu do Warszawy ponownie zaangażował się w działalność spiskową. Po wykryciu przez Rosjan sprzysiężenia został ukarany zesłaniem w głąb Rosji. Przebywając w więzieniu napisał pamiętniki. Do Warszawy powrócił z wygnania w 1798 r. i pozostał tam do śmierci w 1819 r.

Urodził się w małym miasteczku, ale nie bał się wielkiego świata. Potraktował go jak szansę i wyzwanie dla siebie. Jako małe dziecko doświadczył utraty matki, jako dorosły człowiek patrzył na śmierć swojej Ojczyzny. Nie stał z założonymi rękoma, poszedł na czele powstania, chociaż miał wiele do stracenia: życie, rodzinę i majątek, którego się sam, ciężką pracą dorobił. Wszystkie jego wady: drobne kłamstewka, hulanki i gąszcz błędów ortograficznych, wydają się słabostkami wobec siły charakteru, którą pokazał w dniach największej próby.

*insurekcja – inaczej powstanie

Opracowała: Jolanta Sroczyńska-Pietz